Purim

„A Mordocheusz, wychodząc z pałacu i od oczu królewskich, świecił się w szatach królewskich, to jest w hiacyntowych i w białych, nosząc na głowie koronę złotą i odziany płaszczem je­dwabnym i szarłatowym. I wszystko miasto weseliło się i radowało. A Żydom nowa światłość zdała się wschodzić — wesele, cześć i tań­ce” (Ks. Estery 8:15-16).

Te słowa rozbrzmiewają co roku w synagodze w święto Purim, jed­no z najradośniejszych świąt żydowskich. Na całym świecie Żydzi ob­chodzą to święto na pamiątkę wielkiego zwycięstwa nad Hamanem, który był wezyrem i ulubieńcem króla Persji, Achaszwerosza. Opisa­na w Księdze Estery historia ta przypomina baśń. Za rządów króla Achaszwerosza w Suzie, perskiej stolicy, żył Żyd imieniem Mordechaj. Wychowywał on bratanicę, wielkiej urody i mądrości. Była ona tak piękna, że król Achaszwerosz wygnał swą małżonkę, królową Waszti, i pojął za żonę ową Żydówkę — Esterę. Haman był człowie­kiem żądnym władzy i pełnym nienawiści do Żydów. Cieszył się on wielkimi wzglę­dami króla, który uczynił go drugą osobą w państwie, ważniejszą od wszystkich ksią­żąt. Każdy musiał mu się kłaniać i klękać przed nim. Czynili to wszyscy bez szemrania, z wyjątkiem Mordechaja, który będąc Żydem, odmawiał oddawania czci. To posłużyło za pretekst, by Haman otwarcie zaatakował żydowskich mieszkańców Persji. Wydał zarządzenie, że 13. dnia miesiąca adar wszyscy perscy Żydzi zostaną zgładzeni. Datę wykonania wyroku wybrano, rzucając losy. Po hebrajska los to pur. stąd nazwa święta. Zdawało się już, że los Żydów został przesądzony, ale w ostat­niej chwili Estera i Mordechaj postanowili go odwrócić. Gdy Mordechaj opowie­dział jej, co postanowiono, przygotowała ucztę i zaprosiła na nią Hamana. Wszyscy goście pili wino, a gdy byli już dość rozbawieni, Estera stanęła przed królem i wyja­wiła mu, jaki los zgotowano Żydom w jego królestwie. Zwróciła się z prośbą o ratunek dla siebie i swoich współbraci. Na pytanie króla, kto wydał taki rozkaz, Este­ra wskazała na Hamana. Gniew króla nie miał granic. Zdradziecki Haman skończył marnie na szubienicy, którą przygotował już dla Mordechaja. Mordechajowi nato­miast król nadał wszystkie przywileje i uczynił go drugą osobą w państwie.

Historia nie kończy się jednak wraz ze śmiercią Hamana. Estera uprosiła króla, by pozwolił Mordechajowi rozesłać po kraju listy wzywające Żydów do zemsty na swych wrogach. Tak więc 13. dzień miesiąca adar, ten sam, który miał być ostat­nim dniem Żydów, skończył się rzezią ich wrogów. Następnego dnia Żydzi cieszyli się z ocalenia, ale ponieważ w Suzie wciąż trwały walki, radość celebrowano dopie­ro kolejnego dnia, który zwie się Szuszan Purim. Tak więc święto Purim trwa dwa dni: 14. i 15. dnia miesiąca adar.

Purim to niezwykłe żydowskie święto. Nie obchodzi się go z polecenia Boga. Wszystkie związane z nim zwyczaje wywodzą się z historii, w której nawet nie wy­mienia się imienia Jehowy. To nie Bóg, a Mordechaj-Żyd ocalił Żydów w królestwie Persji i on nakazał im „świętować 14. dzień miesiąca adar, i 15. dzień tegoż miesią­ca, każdego roku… ucztować i cieszyć się i posyłać sobie nawzajem poczęstunki i da­wać podarunki ubogim”. Każdego roku Żydzi wypełniają to polecenie, kultywując obyczaje święta Purim, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Żaden Żyd nie jest pozostawiany sam sobie, zarówno swą radość jak i smutek dzieli z innymi. Odnosi się to zresztą do wszystkich świąt. Purim jest świętem ucztowania i radości, zatem przede wszystkim jedzenia i picia. Żydzi starają się więc ucieszyć swoich bliskich, posyłając im jakiś smakołyk, który przygotowali z myślą o świątecznym stole. Poda­runki, o których w swym przesłaniu wspominał Mordechaj, to przynajmniej dwie porcje gotowanego jedzenia, jedna potrawa mączna, a druga przyrządzona z owo­ców. Zwyczaj ten nazywa się po hebrajsku szalachmanot, co oznacza posyłanie por­cji (szalach — posyłać i manot — porcje). Świąteczne poczęstunki posyła się w ozdob­nych naczyniach, zawiniętych w kolorowe, pięknie hartowane serwety. Dziś robi się to przeważnie w kartonowych pudełkach, sprzedawanych specjalnie w tym celu. Oczywiście, nie zawierają one tylko potrawy z mąki i z owoców. Każdy dokłada też coś typowego z purimowych słodyczy, jak np. piernikowe figurki przedstawiające Hamana, wyrabiane przez Sefardyjczyków zamiast „uszu Hamana” albo popular­nych wśród Aszkenazyjczyków hamantaszek, trójkątnych ciastek wypełnionych na­dzieniem makowym. Ciasteczka te przypominają trójkątny kapelusz Hamana lub jego pełną łapówek kieszeń. Posyła się też mohn kiszlach (mohn znaczy w jidysz — mak), przypominający posypane makiem ciasteczka, które jadała Ester a na królew­skim dworze zamiast niekoszernych przysmaków.

Poza posyłaniem prezentów Mordechaj nakazał pamiętać o ubogich. W czasie Pu­rim każdy Żyd musi ofiarować pieniądze przynajmniej dwóm mieszkającym w po­bliżu ubogim, aby i oni mogli cieszyć się świętem.

Trudno opisać niezwykły nastrój tego święta. Purim to kolorowe, swobodne świę­to, pełne niewinnych żartów i dowcipów. Wszyscy się cieszą i okazują radość. Niemal wszystko jest w tym czasie dozwolone. I dzieci, i dorośli przebierają się w za­bawne kostiumy, chodzą po ulicach, strojąc sobie żarty z napotkanych znajomych i nieznajomych, nawet z rabina. Odgrywa się sceny, a czasem nawet całą historię Estery i Hamana. Nikt nie powinien pozostać smutny i nikt nie pozostaje zupełnie trzeźwy. Jak podczas wszystkich świąt pije się wino, bowiem daje ono radość duszy. W Purim nabiera ono jednak specjalnego znaczenia, jako że przyczyniło się do klę­ski Hamana. To wino spowodowało, że król Achaszwerosz wygnał królową Waszti i wziął sobie na jej miejsce Esterę. Ta zaś podała Hamanowi tyle wina podczas uczty, że doprowadziła do jego klęski. I dziś nikt nie żałuje wina podczas Purim. W Talmudzie napisano, że prawidłowy stan umysłu w święto Purim to taki, gdy nie można już przypomnieć sobie, kim był Mordechaj i kim był Haman. W Jerozolimie Purim to pora wielkiego żydowskiego karnawału nazywanego Ad lo jaade, co po hebrajsku znaczy „dopóki nie będzie wiedział”.

W synagogach czyta się Księgę Estery. W wigilię święta posiłek spożywa się po powrocie z nabożeństwa. Przygotowuje się mnóstwo dań, a każde z nich ma przy­pominać coś lub kogoś z biblijnej historii. Wśród nich powinno znaleźć się jakieś da­nie z indyka, który po hebrajsku nazywa się tarnegol hodu („indyjski kogut”) i ma przypominać o głupim królu Achaszwerosie, który „rządził od Indii po Etiopię”. Zwyczajowo podaje się też dania słodkie i kwaśne, co ma przypominać o wielkiej rozpaczy, jaka ogarnęła perskich Żydów, gdy dowiedzieli się o wydanym na nich wy­roku, a następnie o wielkiej radości, jaka nastąpiła po klęsce przeklętego Hamana, a wreszcie o końcu ich rozpaczy i cierpień.